POZOSTAW PO SOBIE WSPOMNIENIE

[Księga gości]

W KRZYWYM ZWIERCIADLE PAMIĘCI

2010
marzec
luty
styczeń
2009
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2008
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2007
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2006
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2005
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2004
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień



LUDKI

tasso
goodie
kobietka

ZAGLĄDAM

biżu tasso
cytaty
muzeumhumoru
szablon2
html




ownlog.com



design by Michelle



16.03.2010 :: 14:55 | Link | Komentuj (0)
Jest mi słabo ze strachu. W czwartek egzamin na PR a ja czuję jakby od tego zależało całe moje życie.


15.03.2010 :: 18:11 | Link | Komentuj (3)

Życie niesie zmiany. Jedne oczekiwane, wyśnione, wymarzone i przyjmowane z otwartymi ręcyma ( jak mawia mój tata) a inne przypominające o przeszłośći. Przeszłości wykopanej z szafy, śmierdzącej naftaliną i kurzem. Zmiany nadeszły. Zanim się jednak zdążyłam przyzwyczaić nadciągnął szmaciany potwór w szatach ze zmarnowanych lat, łzach i pustki i począł się śmiać.Smiech rozlega się w głowie a serce zatyka komory tętnicami. Rozwiązanie jest proste- zabić potwora. Tak oto siedzę przed komputerem zastanawiając się, gdzie jest silna, mądra itepe kobieta, która przy tym samym komputerze siedziala tydzień temu?


Zaraz wychodzę.Tam Max czekający na przygarnięcie być moze zechce mi postawić colę. Grzecznie podziękuję i powlokę się noga za nogą do domu. Przez hałdy topiącego się śniegu, kałuże małe i duże, sama, nocą ciemną wrócę by zabić myśli snem kolejnym.


05.03.2010 :: 14:50 | Link | Komentuj (5)

Tak oto dzięki pomocy rodziny i przyjaciół udało mi się wykupić mieszkanie, We wtorek podpisalam akt notarialny i dumna przemaszerowałam z nim do firmy, gdzie z radosnym uśmiechem pokazałam go wściekłej Niuni ( która w tym czasie musiala za mnie pracować). Niunia sie nie ucieszyla ale też ominął mnie opierdziel za długotrwałe włóczenie się po mieście.


NINIEJSZYM DZIĘKUJĘ PETEROWI I KATE ZA POMOC FINANSOWĄ I WSPARCIE:)


Idąc za ciosem zakupiłam kleje, farby strukturalne, barwniki, gipsy i narzędzia i od wczoraj planuję remont mojego mieszkanka:) Pomysły przewijają się jak w kalejdoskopie i nie moge zdecydować sie na żadną opcję. Jeśli ktoś chciałby posłuchać o pomysłach i doradzić to chętnie opowiem;)


A M. dzwoni co drugi dzień i codziennie wysyla jakiegos "uśmiechniętego" smsa. Jest fajnie. 1000-ce obaw nie znikają, choć staram się je odpędzać mniej- lub bardziej rozsądnymi argumentami.Nie wiem co będzie jutro, za miesiąc. Chcialabym nie planować i nie myśleć. Mówią, że chcieć to móc . Widać więc chcę niewystarczająco mocno.Biegam więc z głową na granicy chmur. Spoglądam na rutynowe zajęcia i wydaja sie irytująco nieważne. Odrywają mnie od niemyślenia.A Maniek jest zachwycony sytuacją. Dobrze będzie :) prawda?


 


SEN:


Pojechałysmy z Kate samochodem BB pod bolk Siedmiu Kowewek. Ściemniało się. Obie mocno przestraszone weszłyśmy na górę. Po drodze mijałyśmy dziesiątki drzwi i gdzieniegdzie stali jacyś ludzie. Kryli sie w zaukach, koło wind. Nic nie mówili. Gdy weszłyśmy na naste piętro jakaś osoba z kryjących się w kącie powiedziala, ze Siedmiu Konewek nie ma. Rozczarowane długo schodziłyśmy na dół.


Pod ( jak  wyglądalo z zewnątrz, niskim) domem stał śmietnik z walającymi się śmieciami wokół, na trawie lezał śnieg. Ale po przejściu prze ulicę pogoda zrobila się bajeczna. Letni ciepły wieczór. Taki, który aż kusi, by spędzić go nazewnątrz z trunkiem w ręku. W naszym samochodzie siedziala jeszcze jedna Kasia i czekala na nas. Zastanawiałyśmy sie co robić. Tym czasem przez ulice przebiegla wprost do nas zakonnica i poinformowala, ze wsiada. Ja i Kate stałyśmy na zewnątrz wozu ale Kasia siedziala w środku z bardzo głupią miną. Zakonnica wyciągnęła obcęgi i wyrwala drzwi z zawiasów w taki sposób, ze tylne drzwi przesywały się do przodu, na miejsce przednich, tworząc w ten sposób wielką dziurę, w którą okrągla zakonnica się zmieścila. Za chwilę zakonnica ujrzala księdzia i radośnie machając zaczęła wolać: Księże biskupie, proszę o do nas!!! Ksiądz Biskup przyszedł. Wsiadł i wszyscy razem zaczęliśmy się naradzać jak dostać się na ogródki działkowe, które wyrozły niewiadomo kiedy za nami i których płotki nie sięgały nawet 1 m. wysokości.Zrobiło się tez dość widno a Siedmiu Konewek nadal nie było.


Wtedy to przybiegla do nas kolejna zakonnica. Starsza. Miala schowany w sutannie tapicerski zszywacz do tkanin i z tego oto zszywacza wyjmowała po jednej zszywce i układala wzdłóź progów w samochodzie, po czym wciskala je do wewnątrz palcem. Sen trwal dopóki pod zszywką nie znalazła sie dżdżownica Magda. Siostra podniosła na mnie wzrok gdy zaczęłam krzyczeć, ze trzeba ratować dżdżowinicę.


Sen się skończył.


Ma ktos jakiś pomysł na wyjaśnienie????????????????//


27.02.2010 :: 20:10 | Link | Komentuj (1)

Było suuuper:) Nadal bolą mnie nogi !


I wracając w wózkiem wypchanym pysznościami przeczytałam taki cytat: "Gdyby serce zaczęło myśleś, przestałoby bić".


 


Do przemyślenia. ..nie tylko dla mnie.


22.02.2010 :: 19:52 | Link | Komentuj (1)

BB urodziła a ja mam doła- znowu dodam. Dół sie zaczął od nerwa. Od braku kasy na wszystkie plany i przypieczętowany został dziś przez matulę, która zakomunikowala, ze z pieniędzy z ksiązeczki ( z których miałam robić mini remont mieszkania i spłacć część długów) zapłacimy podatek. Podatek zapłacić trzeba tylko pierwsza wersja mówiła  o tym, ze matula zapłaci za całość bo ma pieniądze na moje i siostry mieszkanie. Na nic były wtedy moje argumenty, ze jak wezmę kredyt na mieszkanie to będzie nisko oprocentowany. Wezmę taki, by móc przeznaczyć pewną część na remont. A jak  akcje pójdą w górę to się ich część sprzeda( jeśli nadal będzie chciała) i splaci całość lub część kredytu. Kredyt remontowy czy konsumpcyjny jest wysoko oprocentowany więc to jedyna okazja wziąść tani kredyt. Wtedy się uparli. Nie bierz dziecko kredytu. Zostanie Ci z książeczki to sobie zrobisz remont.No i wyszło! Tak??! Do końca wyznaczonego czasu wykupu został tydzień a ja nie mam na nie kasy. Akcje stoją nisko. Mama niezadowolona szuka oszczędności. Zajefajnie!!! Tylko ze na remont będę teraz brała kredyt 20%  zy 16% a nie 6%!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Wyć mi się chce!!!! Dodatkowo wszytskie moje przyzwyczajone do luksusów koleżanki planujące wakacje za 4500 pln na dwa tyg. Skąd ja wezmę tyle kasy? Jakieś pomysły? ASusse jest 12 km i 1000 pln w kieszeni dalej. To za daleko bo trzeba by wsiąść w taksówkę i dojechać jakby się chciało być w Monastirze! Ale Maniek sie naoglądał zdjęć i nasłuchał opowieści i teraz marzy o wyjeździe. Ja też marzę. Nie o Tunezji z lipcu w 45stopniowym upale i hordach turystów. Raczej na 25 stopni, dużo chodzenia, pływania i przyrody w dobrym towarzystwie. Tiaa dlatego też nadal uczestniczę w akcji Tunezja, bo tylko tam zorganizowała się grupa osób z dziećmi, z którymi mogłybyśmy miło spędzić czas. Za jedyne 4500 + ok 1500 na wydatki na miejscu! Przyjemność kosztuje.


Jakoś mi nie tak. Moze przez ten brak dymu tytoniowego, może przez brak dobrych ludzi, moze jakiegokolwiek źycia prywatnego, męźczyny itede??? nie wiem. A dziś Jowi ze swoim Miśkiem przyprowadzili dla mnie podobno miłego faceta. Dobrze ułoźony, dobrze zarabiający, fajny podobno. Tyle, ze nakłamałam, ze się zatrułam i leżę w łóżku. Nie poznam Miśkowego kolegi. Nie spędzę wieczoru z ludźmi.


 


Wyć mi się chce w tej cholernej samotni!!!!!!!!!!!!!!!!


20.02.2010 :: 15:52 | Link | Komentuj (0)
Moje sny się sprawdzają! To straszne!
18.02.2010 :: 15:29 | Link | Komentuj (0)

Samotność w pracy ma swoje zalety. Szefowie mniej krzyczą- koniec zalet. Złapalam sie jednak na tym, ze mówię do siebie. Mówię w pracy a potem zdarza sie, ze zaczynam bardzo interesujący dialog ze sobą na ulicy. Mam nadzieję. ze jak mnie zamkną to ktoś z was sie o mnie upomni. Dodatkowo tyję na potegę. Drugi miesiąc niepalenia - moja duma. Tym większa, ze nikt w to nie wierzył:) Brak nałogów=7 kg więcej + wkurw + trudności ze spaniem. Czekam aż miną napady wilczego głodu i będę mogła zacząć zyć sałatą.


Relacje z pewnym Panem zanikły niemal zupełnie i bardzo mi z tym dobrze. W końcu lepiej być samemu niź z kimś kto Cię drażni i zupełnie nic nie daje, newet ciuta radości. Tylko taki wyważony, stateczny stan,w którym przestajesz wiedzieć czy Ci dobrze czy źle, czy choćby nijak. Okropieństwo.Czekam aż ktoś sie pojawi nowy. Zakręci w głowie i ech.. Maniek powiedział, ze ze mną nikt nie może wytrzymać, dlatego jestem sama. Bolało. Być moze Maniek ma rację. Wolę być sama niź giąć kark codziennie przed kims kogo nie potrafię kochać. Ale chciałabym kochać i być kochaną. Odzyskać twórcze rozmemłanie pozwalające pisać wiersze i wpadać na róźne meble nieuważnie stojące na drodze. Oj jak by było fajnie.


Tymczasem suplam każdy grosz by móc pozwolić sobie na moje pierwsze wczasy za granicą, Zawzięłam się i choćbym miała wziąść pożyczkę to pojadę!


25.01.2010 :: 13:41 | Link | Komentuj (2)

Wpadłam w dołek i wyleść nie mogę może mi kto poda kijaszek lub nogę.


Nie jest dobrze jak moja własna rodzina namawia mnie żebym przestala w domu siedzieć i moze poszła gdzieś w piątek lub sobotę. Padają też propozycje, że Maniek zamieszka z dziadkami, gdy siostra sie w końcu wyprowadzi, zebym mogla sobie w końcu życie ułożyć. Jakby to cokolwiek zmieniało.


Powiem krótko- nie wyobrażam sobie tego. Sama siedzę w pracy i mogę sie odezwać odbierając telefon. W domu jest Maniek i jeśli miałoby jej nie być to...chyba zrobiłabym coś głupiego.Póki co potrafię wpadać w złość i oburzenie na dziadków,że wogóle proponują coś takiego. Wizje samotnych nocy i dni  są atrakcyjne moze dla mojej rodziny która na 12 m mieszka w 5 osób. Dla mnie to grób. Równie dobrze mogą mnie przejechać w te i wewte wózkiem z trójką dzieci siostry i zakopać na trawniku pod balkonem. No i wkurza mnie to coraz żadziej, a coraz częściej wolę leżeć i nie robić nic.


Dziś możliwość spędzenia wieczoru w miłym towarzystwie.Juz wymyśliłam bajkę, która pozwoli mi nie iść. Zostanę i będę udawała, że wymówka jest prawdziwa by wytłumaczyć to coś co mnie powstrzymuje przed spotkaniami z ludźmi.


18.01.2010 :: 19:52 | Link | Komentuj (0)

Codziennie śnią mi się znajomi i przyjaciele. Codziennie inni. Są to długie sny, cale opowieści. Dziś w nocy śniła mi się Pani Ze Zwierzętami. Zamieszkała z Fio i PM na podwórku mojej mamy. Zabiegana, nieobecna. Z roztrzepanymi włosami. Z Karoliną.z Pruszkowa organizowały jakieś spotkanie dla biednych. PM wszedł. Spojrzał na mnie wsciekłym wzrokiem i wyszedł. A pogoda była piękna. Lato, cudowne i gorące. I wszytko inne takie smutne.


Wczoraj natomiast szukałam loda dla Jowi. Jowi była w piątym miesiącu ciąży i chciała loda. Był ziąb i lał deszcz. Poszłam do takiego pustego sklepu, jak za komuny i podałam ekspedientce w białym fartuchu kartkę na loda. Loda BAMBINO. Pół godziny później nadal stałam przy ladzie i kilka innych sprzedawczyń zapewniało mnie, ze zaraz dostanę tego loda. Ale nie dostalam.Poszłyśmy we trzy szukać kolejnego loda. A dezcz lał strumieniami.


W pracy zapierdziel. Zrobiłam swoje dwie pierwsze inwentaryzacje. Szalono Gówna doszła do wniosku, ze wychodzi jej rożnica w wys.: 108 000 pln.!!!!!!!. 40 min później doszła jednakdo wniosku, ze około 3,5 tys i ona jeszcze policzy- do kwietnia! Póki co rozwalają mnie te zajęcia. BB zaraz odchodzi. Będę robiła wszytko sama. BK robi oferty i je wysyła. Ja robię resztę. Zastanawiam się czy za rok dorobię się nerwicy, wrzodów i innych następstw stresu i przepracowania. Póki co zaraz po przyjściu do pracy dostaję bóli brzucha i doprawdy nie wiem czy to siedzący tryb życia, choroba czy alergia na robotę.


Prywatnie kiszka. Awantury z Mańkiem przechodzą ludzkie pojęcie. Myślę, ze na czas jej dojrzewania powinnam zahibernować gdzieś w kątku. Nie myśleć, nie słyszeć , nie czuć. Był by dobrze. Naopowiadali jej jaka jest biedna- bo tatusia nie ma. Moja to wina. Bo ja jej sie uczyć karzę, książki czytać i zajęcia jej wymyślam. Moja wina powtarzam. A gdyby miala tatusia to on by ja przytulił gdy na nia krzyczę!!!!!!!! WRRR


No i babcia z dziadkiem zaproponowali jej, zeby sie do nich przeniosła jak sie siostra z ferajną wyprowadzą!!!


-A ja???-zapytałam więc babcię - A ty jak chcesz. Też sie możesz wprowadzić- rzekła.


W ten oto sposób moge niedługo zostac sama bo Ola wyraża chęć mieszkania z dziadkami. SAMA. SAMA. SAMA. SAMA.SAMA.SAMA!!!!!!!!!!Wyć mi sie chce. Moze faktycznie jestem złą matką? Może nie potrafię sie odnaleść w tej sytuacji. Juz nie pamiętam kiedy spotkałam się ze znajomymi. Praca dom, praca dom i nauka w domu. Czytanie lektur. Zero dorosłych zajęć. Mój mózg zmienia się w mózg 11 latka. Gdybym nawet się z kim spotkała to moge mu najwyżej poopowiadać o " Czarodziejach z Waverly Place" albo" Nie ma to jak statek". Chlip chlip


10.01.2010 :: 16:15 | Link | Komentuj (1)

Głaskałam ogromnego czarnego, włochatego psa. On usiłował skoczyć na mnie, tak jak skaczą psy, gdy chcą oddać psi pocałunek prosto w twarz. Ja starałam się, głaszcząc go jedną rąką, drugą go zatrzymać. Gdzieś w środku zdawałam sobie sprawę, ze to nie jest pies, to A. którego żale, pretensje i złe życzenia przybrały psią postać.I wystarczyła chwila by pies skoczył na mnie i wtopił się w moją aurę. Obudziłam się zlana potem. Przerażona.


Budziłam się wielokrotnie tej nocy. Za kazdym razem śniąc inny sen. Nad ranem przyleciałam do zamku, w którym mój były dyrektor, kierowniczka i dziewczyny które mnie nieznosiły ( z wzajemnością), pracowali i mieszkali. Żegnałam się z nimi. Ubrałam się w piękną suknię balową. Długą z rożowej satyny i różowe szpilki. Miałam długie cudnie upięte włosy. Biżuteria lśniła od diamentów lub też cyrkonii. Czułam się pięknie, byłam piękna. Ale latający kufer którym przylciałam czekał i wiedziałam, ze prawdopodobnie już nigdy nie tam nie wrócę. I znowu obudził mnie Rysiek poranną toaletą mojej głowy. Od kiedy mam krótkie włosy usiłuje mnie co rano umyć tym swoim małym różowym języczkiem.


Gdy wstałam Ola się zapytała czemu w nocy zaniosłam jej  plecak do łóżka i położyłam na poduszkę. Tak więc ktos w nocy mantykował ale czy to ja czy Ola ? Nie wiem.


Ciągle mam zakręcone sny. Czasem są tak straszne, ze aż boję sę zasypiać, czasem niegroźne ale prawie nigdy nie są wesołe. W Ksiąźce pt " Obrona psychiczna" Wyczytałam, że takie koszmary, lęki, apatia, senność, ciągły brak energii moze być skutkiem ataków psychicznych innych ludzi. Zastanowiwszy się nad tym nieco doszłam do wniosku, że jest to niestety wielce prawdopodobne. Po kilku podanych w książce ćwiczeniach poczułam się znacznie lepiej i radośniej.Dobrze też działa krystalizacja aury w sytuacji, gdy czujemy, ze coś, chce nam zrobić cś złego, lub po prostu jest obok.


Tymczasem święta minęły bezboleśnie i szybko.Sylwester przesiedziałam w domu z zapaleniem krtani. Nowy rok przyniósł przymus zaciągnięcia kredytu na mieszkanie.Słabo mi gdy pomyślę o latach rat ale,to będzie moje własne mieszkanko.Tylko moje i Oli:)


10.11.2009 :: 09:01 | Link | Komentuj (1)

No i wszyscy chorzy. Mama, tata, dzieciaki siostry, Troll a mie i Mańka powili lapie. Piję miodek z cytryną, łykam leki i trzymam sama za siebie kciuki żeby sie nie rozłożyć.


I chyba nie będę wiele pisala. Nie wiem o czym. Czekam moze na coś skupiając się mniej na czekaniu a bardziej na rezultacie końcowym. Coś co się pojawiło choć daje radość zdecydowanie przypomina znane juz schematy, Nie wiem czy chcę się opiekować czy zeby się mna opiekowano. Nie wiem.


"Jestem cała w Twoich rękach'" Słowa Ireneusz Iredyński


Twoje dłonie takie czułe,sufit zmierzchem juz zasnuty,
naszych palców zgrany duet, w kąt ciśniete nasze buty
i na krzesle ma sukienka.Jestem cala w Twoich rękach

Ściany białe i chropawe, na nich cień nasz uskrzydlony


nasze usta tak ciekawe, pomieszane świata strony


i oddechów tez piosenka. Jestem cala w twoich rękach

Ściany białe i chropawe,
na nich cień nasz uskrzydlony,
nasze usta tak ciekawe,
pomieszane świata strony
i oddechów też piosenka.
Jestem cała w twoich rękach.

Urywane krótkie zdania,
w krwi znajomy tętent koni,
wreszcie cisza się rozdzwania,
cisza, która srebrem dzwoni.
W łuk zmieniona i napięta
jestem cała w twoich rękach.

Zielny zapach naszej skóry,
zapomniane wszystkie słowa,
pod powieką światła wióry
i tak miodnie ciąży głowa.
W zachwyceniu niby święta
jestem cała w twoich rękach.

Nie widzimy naszych twarzy,
nocy spadła już zasłona,
tyle jeszcze nam się zdarzy,
a na razie, tak znużona
i tak pięknie wypoczęta
jestem cała w twoich rękach.


26.10.2009 :: 21:42 | Link | Komentuj (1)

Oj jakie piękne zbieram baty! O jak ślicznie! Zaczynam je rozpatrywać w kategoriach: " właściwie nie stało się nic", " I tak po mnie spłynie", " Jakoś wytrzymam, kurwa kurwa!"," wyjdę stąd i pier...drzwiami".No i tak z dnia na dzień. Nawet przemknęło mi przez myśl co by roboty zacząć szukać, bo sprawiedliwy opierdziel zniosę i nawet mogę przytaknąć ale na niesprawiedliwość wymierzoną prosto w twarz, gdy powodem jest coś-lub ktoś inny, znosić nie zamierzam.Ino patrzeć jak wesprę moją imienniczkę w rzygu na wszystko. Ino ino..


Przypełz dziś mój anty-ulubienienies AaaaaSSSS. Starał się przez 5 godzin wyprowadzić mnie z równowagi. Po ostatnim razie jak go wywaliłam przy wszytskich z biura  szuka zaczepki. Też publicznie. Nawet polazł za mną do kuchni na śniadanie. Może znowu głodny był biedulek???!! Ale wytrzymałam. Zaczepki, prostackie podpuchy, głupie historyjki, jawne sugestie i seksistowskie żarciki. O mały włos nie przywaliłam mu gdy z odrazą na pysku pokazywał jak jego żona sprząta na cmetarzu. Zapomniał sie i wygladało to odrażająco. On tak wyglądał.Z wykrzywioną twarzą, nienawiścia w oczach...grunt to rodzinka.Za to Pan Łapka przywiózł moim kociskom trochę karmy od jego weta i Turkot zgłupiał. Rzucał się na paczkę z jedzeniem. Węszył, łasił się az w końcu nas podrapał bo mu nie chciałyśmy dac więcej. Za to Rysiek łyka wszystko w calości więc pewnie nawet smaku nie poczuł. Maleństwo moje kochane!


A u mamy źle. Nadal ledwo chodzi. Nie rozumiem doprawdy po co 66 letniej kobiecie zostawiają macicę z mięśniakiem - dodam. macicę która i tak wypada i może lepiej jednak byłoby ją usunąć. Męśniak wszak może się rozrosnąć. A macica w tym wieku juz raczej jej się nie przyda. Tak?


No i od kilku dni nie śniły mi sie koszmary. Po ostatnim okropnym śnie, chyba jednym z najgorszych, jakie miałam w życiu nic złego mi się nie śni. Chyba wiem czemu miały służyć te sny. Chyba wiem.


21.10.2009 :: 08:43 | Link | Komentuj (0)

Padam na pysk. Niewiele śpię- bo myślę. Dzieje się sporo różnych rzeczy, a przy tym nie dzieje sie nic. Takie to wszystko jakies nierealne. Przeżywam te rzeczy, przegryzam w sobie, lecz gdybym miała opowiedzieć co tam u mnie nowego- powiedzialabym "nic", godnie z prawdą.


Mama idzie dzis do lekarza. Mówi, ze niewiele sie zmieniło przez ostratni tydzień. Martwię się o nią i mam nadzieję , ze zgodzi się w końcu zamieszkac na jakis czas ze mną, do czasu aż będzie lepiej. Siostra jakby nie zauważala, że mama jest po operacji. Zostawia ją ciagle z dziećmi, ciąga po supermarketach, a mama idzie-zostaje, a potem czuje się coraz gorzej.


 


17.10.2009 :: 18:49 | Link | Komentuj (1)

Były marzenia o kominku a potem akcja Niuni szybciutko przywróciła stan "równowagi". Nie wiem jak można się tak głosno drzeć, ale można , widać. Tym sposobem zarwałam noc z czwartku na piatek- z nerwów i złości. Po czym zarwałam kolejną w związku w 13-rocznicą śmierci córki koleżanki, totalnym dołem - jej i flaszką jedną na nas dwie. Ona płakała z powodu córki  i mówiła mi co robię źle. Tak na przemian.Tiiia kocham to. Wszyscy wiedzą to lepiej odemnie. Przytakiwałam i piłam, dużo, szybko.Ona gadała, ja puszczałam stare przeboje Heleny Vondraczkovej, Edyty Gepert, Michała Bajora.


Przyjechał też kolega. Trzeźwy jak świnia. Atakowany przez M. w pijackim widzie monologami, na które usiłował jakoś reagować. Ogólnie rzecz biorąc rozpacz i tragedia.


W końcu wyszli przed 24.00. Uff.


A dzis z rana pojechałam z mamą do szpitala. Wdało się zakarzenie w ranę i cieknie jej ropa. Dostała 2 antybiotyki i za 5 dni ma znowu pojechać kontrolę. Tata ledwo chodzi. Ma anginę ale łazi ubrany w ortalionową kurtkę i nie zamierza sobie kupić nic ciepłego. Dzieci siostry cudne. W koncu zdrowe, ale sama siostra wykończona nerwowo. Chuda jak szkapa sie zrobiła. Źle jej.


14.10.2009 :: 12:38 | Link | Komentuj (7)

Cudnie jest. Patrzę na zaśnieżone iglaki przed oknem. Na pląsające w nieładzie białe puszki. W tle leci Chopin Nocturne choc wolalam Waltz albo Vivaldiego Spring lub Autumn lub Beethovena 5th Symphony. A przy Beethovenie Fur Elise znowu staję się mala i w wielkiej czapie z rozowego futerka lepię bałwana z siostrą i dozorczynią- Panią Jadzią. Jak było cudnie wtedy. Teraz tez nie jest źle. Gdy pada a ja siedzę w cieple i mogę po prostu gapić sie przez okno.


Brakuje tylko drewnianej chatki, strzelajacego i pachnacego żywicaą ognia w kominku i jakiegos jego.Jego wzbudzajacego emocje, rozbudzajacego wyobraźnię. Innego nie chcę.




Księga
wpisz
czytaj